wtorek, 19 listopada 2013

Nudystka



          Krystyna B. czytała „Veto". Uwierzyła nie tylko w otwarcie sklepu, gdzie jak gorące bułecz­ki, miano sprzedawać obrazki dla dorosłych łącznie z - niezbędnymi akcesoriami, ale uwierzyła rów­nież, że wyzwolenie kobiet na­stąpi niebawem i każda wolna kobieta będzie chodziła jak chce, może nawet bez listka. Wiarę tą utwierdzała w sobie, oglądając późną porą programy telewizyj­ne, w których pan Drozda za­chwalał goliznę.

Nie brała pod uwagę natomiast opinii prezen­towanej przez red. Zielińską. Zupełnie nabrała pewności, że jest na dobrej drodze, gdy będąc na spotkaniu u znajomego, obej­rzała na ekranie z prześcieradła to, co poprzednio widziała tylko na obrazkach dla dorosłych. Po­stanowiła się wyzwolić. Kwiet­niowego, wcale nie ciepłego po­południa wypiła ze znajomym coś około litra wódki i gdy zna­jomy znudzony pomysłami swo­jej wspólniczki od kieliszka, po prostu „poszedł w długą". Krys­tyna B. będąc na dopingu, wy­zwoliła się. Z ubrania. Położyła się na trawce, tuż przy chodniku i delektowała się wolnością. I gdyby nie jakiś durny przecho­dzień, który nie znał się zna wyzwalaniu i powiadomił mili­cję. Krystyna B. byłaby już na pewno wyzwolona. A tak, musi zaczynać wszystko od początku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz