Nudystka
Krystyna B. czytała
„Veto". Uwierzyła nie tylko w otwarcie sklepu, gdzie jak gorące bułeczki,
miano sprzedawać obrazki dla dorosłych łącznie z - niezbędnymi akcesoriami, ale
uwierzyła również, że wyzwolenie kobiet nastąpi niebawem i każda wolna
kobieta będzie chodziła jak chce, może nawet bez listka. Wiarę tą utwierdzała w
sobie, oglądając późną porą programy telewizyjne, w których pan Drozda zachwalał
goliznę.
Nie brała
pod uwagę natomiast opinii prezentowanej przez red. Zielińską. Zupełnie
nabrała pewności, że jest na dobrej drodze, gdy będąc na spotkaniu u znajomego,
obejrzała na ekranie z prześcieradła
to, co poprzednio widziała tylko na obrazkach dla dorosłych. Postanowiła
się wyzwolić. Kwietniowego, wcale nie ciepłego popołudnia wypiła ze znajomym
coś około litra wódki i gdy znajomy znudzony pomysłami swojej wspólniczki od
kieliszka, po prostu „poszedł w długą". Krystyna B. będąc na dopingu, wyzwoliła
się. Z ubrania. Położyła się na trawce, tuż przy chodniku i delektowała się
wolnością. I gdyby nie jakiś durny przechodzień, który nie znał się zna
wyzwalaniu i powiadomił milicję. Krystyna B. byłaby już na pewno wyzwolona. A
tak, musi zaczynać wszystko od początku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz