Dowcipniś.
Wiesław W. miał pomysły. Wprawdzie
liczył już lub dopiero 23 lata, lecz jak coś wyciął, to nie wiadomo było, śmiać
się czy płakać. Płakali ci, których dotknęło nieszczęście, zaś koledzy Wiesława
radośnie rechotali.
Na początku października starsze
małżeństwo ciągnęło na wózku siano. Dziwnie to właśnie wyglądało, ale ludzie
mają różne potrzeby. Właśnie ulicą przechodził Wiesław W. Nie wiadomo, kto go
natchnął takim pomysłem, faktem jest, że w pewnym momencie Wiesław podskoczył
do wózka i podpalił siano. Ucieszeni koledzy z Wiesławem na czele, obserwowali
jak tych dwoje starych ludzi i ludzie przechodzący, gasili pożar.
Uznali, że dowcip był przedni, więc
Wiesław i jego koledzy poszli do baru, aby opić udany zgryw. Śmiali się tak
serdecznie, że nie zauważyli jak podjechała milicja. Wiesław W. wykazał wybitny
brak poczucia humoru gdy milicjanci przekazali go prokuratorowi. No, a
prokurator to w ogóle nie miał poczucia humoru, bez żadnego powodu, – bo dowcip
nie może być powodem – zamknął Wiesława na całe trzy miesiące. Ciekawe, czy
Wiesław W. potrafi ocenić jeszcze jeden kawał, jaki może mu wyciąć Sąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz