czwartek, 7 listopada 2013

Dowcipniś.



          Wiesław W. miał pomysły. Wprawdzie liczył już lub dopiero 23 lata, lecz jak coś wyciął, to nie wiadomo było, śmiać się czy płakać. Płakali ci, których dotknęło nieszczęście, zaś koledzy Wiesława radośnie rechotali.
          Na początku października starsze małżeństwo ciągnęło na wózku siano. Dziwnie to właśnie wyglądało, ale ludzie mają różne potrzeby. Właśnie ulicą przechodził Wiesław W. Nie wiadomo, kto go natchnął takim pomysłem, faktem jest, że w pewnym momencie Wiesław podskoczył do wózka i podpalił siano. Ucieszeni koledzy z Wiesławem na czele, obserwowali jak tych dwoje starych ludzi i ludzie przechodzący, gasili pożar.

          Uznali, że dowcip był przedni, więc Wiesław i jego koledzy poszli do baru, aby opić udany zgryw. Śmiali się tak serdecznie, że nie zauważyli jak podjechała milicja. Wiesław W. wykazał wybitny brak poczucia humoru gdy milicjanci przekazali go prokuratorowi. No, a prokurator to w ogóle nie miał poczucia humoru, bez żadnego powodu, – bo dowcip nie może być powodem – zamknął Wiesława na całe trzy miesiące. Ciekawe, czy Wiesław W. potrafi ocenić jeszcze jeden kawał, jaki może mu wyciąć Sąd. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz