sobota, 16 listopada 2013

Junak

   
       Kiedy Polskę odbudowywano po zniszczeniach wojennych, olbrzymie zasługi mieli w tym junacy pracujący w formacjach ,,Służby Polsce". Wielu z łezką w oku wspomina tamte dobre czasy, gdy zapał młodzieży wykorzystywany był w sposób właściwy. Gdy junacy przyjeżdżali do wsi, chłopi bili na alarm w dzwony kościelne i chowali baby gdzie się dało. Teraz też na wsi biją na alarm i chowają. Ale dobytek.
Zmieniły się czasy, inny charakter ma teraz praca w OHP. Może, dlatego, że wów­czas była to służba obowiązkowa  a teraz ochotnicza? Spotykamy się wprawdzie z pozytywami junackiej działalności. Są jednak i negatywy. Leszek K. nie mając jeszcze siedemnastu lat, został junakiem. Z koniecz­ności. Uczyć się nie chciał i miał do tego wyjątkowy wstręt. Pra­ca mu nie leżała, ponieważ je­dyną rzeczą, którą robił dobrze, to były kradzieże. Łapany wie­lokrotnie, korzystał z liberalizmu przepisów prawa karnego, i po napomnieniach rozpoczynał dzia­łalność od początku. W końcu, oddano go do OHP. Myślano, że może tam czegoś się nauczy. Niestety dobrał sobie jeszcze kil­ku kompanów i dalejże buszo­wać po Pruszkowie.
W tej chwili trudno ustalić, kto wpadł na po­mysł włamania się do Liceum im. T. Zana, faktem jest, że w sobotnie popołudnie dostali się do szkoły i rozpoczęli przegląd pomieszczeń. Gwoli ścisłości: ca­ła trójka wlała w siebie wcześ­niej kilka „pszczółek". Pracowali metodycznie. Wchodzili do pra­cowni, otwierali szafy i wszystko, co w niej znajdowało się, nisz­czyli. Niektóre przedmioty, bar­dziej odporne na proces niszcze­nia, rozbijali, waląc na przykład mikroskopami o stoły, parapety, krzesła.

Zdewastowano kilka pracowni, gabinet lekarski i kil­ka innych pomieszczeń. Straty materialne, sięgają kilkuset ty­sięcy złotych. Ale straty moral­ne to nie tylko zhańbione dobre imię junaka, człowieka, który buduje, ale również uniemoż­liwiono młodzieży korzystanie z pracowni w okresie przygotowań do egzaminów maturalnych. Aż tak nienawidził uczyć się?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz