Junak
Kiedy Polskę odbudowywano po
zniszczeniach wojennych, olbrzymie zasługi mieli w tym junacy pracujący w
formacjach ,,Służby Polsce". Wielu z łezką w oku wspomina tamte
dobre czasy, gdy zapał młodzieży wykorzystywany był w sposób właściwy. Gdy
junacy przyjeżdżali do wsi, chłopi bili na alarm w dzwony kościelne i chowali
baby gdzie się dało. Teraz też na wsi biją na alarm i chowają. Ale dobytek.
Zmieniły się czasy, inny charakter ma teraz praca w OHP.
Może, dlatego, że wówczas była to służba obowiązkowa a teraz ochotnicza? Spotykamy się wprawdzie z pozytywami junackiej działalności. Są jednak i
negatywy. Leszek K. nie mając jeszcze siedemnastu lat, został junakiem. Z
konieczności. Uczyć się nie chciał i miał do tego wyjątkowy wstręt. Praca mu
nie leżała, ponieważ jedyną rzeczą, którą robił dobrze, to były kradzieże.
Łapany wielokrotnie, korzystał z liberalizmu przepisów prawa karnego, i po
napomnieniach rozpoczynał działalność od początku. W końcu, oddano go do OHP.
Myślano, że może tam czegoś się nauczy. Niestety dobrał sobie jeszcze kilku
kompanów i dalejże buszować po Pruszkowie.
W tej
chwili trudno ustalić, kto wpadł na pomysł włamania się do Liceum im. T. Zana,
faktem jest, że w sobotnie popołudnie dostali się do szkoły i rozpoczęli
przegląd pomieszczeń. Gwoli ścisłości: cała trójka wlała w siebie wcześniej
kilka „pszczółek". Pracowali metodycznie. Wchodzili do pracowni,
otwierali szafy i wszystko, co w niej znajdowało się, niszczyli. Niektóre
przedmioty, bardziej odporne na proces niszczenia, rozbijali, waląc na
przykład mikroskopami o stoły, parapety, krzesła.
Zdewastowano kilka pracowni, gabinet lekarski i kilka innych
pomieszczeń. Straty materialne, sięgają kilkuset tysięcy złotych. Ale straty
moralne to nie tylko zhańbione dobre imię junaka, człowieka, który buduje, ale
również uniemożliwiono młodzieży korzystanie z pracowni w okresie przygotowań
do egzaminów maturalnych. Aż tak nienawidził uczyć się?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz