niedziela, 10 listopada 2013

Kierownik

          Wacław K. był kierownikiem. Był, ponieważ już w tej chwili nie jest. Kierownik, wiadomo ma możliwości. Ma możliwość nie tylko załatwienia tego, co w zasięgu jego ręki leży, a możliwości te rozciągają się w miarę kontaktów, jakie posiada. Wacław K. kontakty posiadał. I to wcale niezłe. Kierownik sklepu praktycznie sprzedaje poza sklepem to, co w sklepie sprzedawać powinien i nie tylko to, bo jeśli kontakt prywatny podrzuci mu coś jeszcze innego, to sprzeda to również z odpowiednim zyskiem. Wacław K. nie był kierownikiem sklepu. Był kierownikiem magazynu. I to nie byle, jakiego. Był kierownikiem magazynu, w którym znajdowały się materiały potrzebne do budowy każdego domu. Materiały sanitarne, rury ocynkowane i nie ocynkowane oraz szereg innych materiałów nie mniej atrakcyjnych jak opisane wyżej. Był kierownikiem w instytucji niezwykle bogatej. Dla tej właśnie instytucji strata iluś tam tysięcy złotych nie miała decydującego znaczenia na samo funkcjonowanie tejże instytucji.
          Podejmowali różne dziwne zlecenia, utrzymywali różne dziwne magazyny z dużym zapasem materiałowym, mało tego, w pewnym okresie czasu otrzymali w częściach cały dom zakupiony w poprzednim okresie w NRD. Ale ponieważ jest to instytucja nie zwracająca uwagi na detale, niewiele, więc odczuli, gdy w magazynie prowadzonym przez Wacława K. ujawniono niedobór różnych części, artykułów, na całe czterysta tysięcy złotych. Niedobór ten wprawdzie sam by się nie ujawnił gdyby nie kradzieże z zamkniętego magazynu różnych części, o czym skwapliwie meldował kierownik magazynu.  
          W czasie sprawdzania meldunków kierownika, nie znaleziono naruszenia zabezpieczenia magazynu, co eliminowało wyprowadzanie towaru przez dziury w magazynie. Zarządzony remanent wprowadził w magazynie stan wysokiego napięcia. Kierownik był pewien, że zostaną ujawnione niedobory towarów, które on osobiście sprzedawał poza sklepem, ale nie przypuszczał, że w magazynie, tych kradnących jest więcej. Komisja wyliczyła, że w magazynie brakuje towarów na około czterysta tysięcy złotych, ale kierownika nie zabrano. Pozostał w magazynie. A ...........jeśli tak, to znaczy, że kierownik jest czysty – pomyśleli przełożeni kierownika. I tu się pomylili. Bo milicja miała inne zdanie.
          Wacław K. był na razie bardzo ostrożny. Do pracy przyjeżdżał punktualnie, rozpoczynał dzień pracy nie od nasiadówki a od bezpośredniej kontroli każdego kąta magazynu. Inaczej mówiąc, kierownik przyczaił się. Przyczaiła się i milicja, bo co innego w tej sytuacji miała do roboty. Nie czekano długo.
          W poniedziałek pan kierownik wjechał na teren magazynu swoim samochodem, do którego przyczepiona była przyczepka. Na razie przyczepka była pusta. Pan kierownik, na podanie własnej córki wyraził zgodę na nabycie przez nią niepełnowartościowych różnych artykułów, takich jak: okna, rury i inne. Przy okazji, ponieważ w miejscu zamieszkania córki gdzie nawiasem mówiąc budowano okazały dom, było sporo miejsca na posadzenie pietruszki, kierownik do przyczepki zapakował folię i szereg różnych innych rzeczy, nie ujętych w podaniu jego córki.

          Wacław K. był tak pewien swego, że po zakończeniu pracy wsiadł do samochodu z przyczepką, naładowaną po brzegi i opuścił magazyn. Nie ujechał daleko. Tuż za rogiem czekała na niego przyczajona milicja. Wacław po zatrzymaniu nie dowierzał własnym oczom, że milicja czekała na niego, w komendzie nie dowierzał własnym uszom, gdy oskarżono go o kradzież towarów z magazynu wartości zbliżonej do wartości domu budowanego dla córki, nie wierzył również temu, że na polecenie prokuratury, komornik zajął samochód, którym wywożono skradzione materiały. Może uwierzy Sądowi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz