Zapobiegliwy? A ubezpieczenie?
Pamiętacie Państwo szał kolejkowy pod
stacjami benzynowymi CPN-u? Upór, z jakim ludzie czekali na zakup przydziału
benzyny, wprawiał w osłupienie nie tylko rodzinnych pesymistów, ale i ludzi
odwiedzających nasz kraj. Dziwili się niezwykle rozluźnieniu dyscypliny w
zakładach pracy. Nie prowadzono badań, ilu na stu oczekujących w kolejkach jest
pracownikami pierwszej, drugiej lub trzeciej zmiany, ilu jest wolnych zawodów a
ilu zawodowych „staczy”. Nie prowadzono statystyki ilości kursów do stacji
CPN-u po odbiór kartkowej benzyny, nie badano ile benzyny wychodziło poza
wszelkim przydziałem.
Widziało się na ulicach stojące
samochody z wystającymi z baku gumowymi lub plastikowymi rurkami i właścicieli
zasysających średnio oktanową benzynę, aby spuścić ją do kanistra, butelki,
pojemnika plastikowego lub nawet torebki foliowej.
Stanisław M. mieszkaniec Michałowic
dając się ponieść przed podwyżkowemu amokowi, postanowił zakupioną benzynę
zlewać do beczki stulitrowej. Wybrał do cna należny przydział benzyny i
obliczywszy ile będzie do przodu po podwyżce ceny, zajął się pracą na działce.
W kilka dni później, kwietniowego
popołudnia – jak później tłumaczył Stanisław M. – bez żadnego powodu,
zmagazynowana w piwnicy benzyna wybuchła, powodując zapalenie się budynku. Całe
szczęście, że był to budynek jednorodzinny. Stanisław M. obliczał później ile
jest do tyłu. A domu nie ubezpieczył.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz