czwartek, 24 października 2013

Artystyczna dusza

          Wiele ciepłych słów kierowano pod adresem zespołów estradowych działających na terenie Pruszkowa. Jakich to trzeba wyrzeczeń może tylko te powiedzieć, kto w młodości czując nieodpartą potrzebę dawania z siebie jak najwięcej, uczestniczył w pracach zespołów amatorskich. Dawało to tylko namiastkę wielkiego aktorstwa, ale pozwalało jednocześnie na bezpośredni kontakt z prawdziwymi artystami o znanych nazwiskach.
          Praca w takim zespole spełniała również funkcję wychowawczą. Trzeba było ciągle dorównywać najlepszym, poświęcać dużą ilość czasu na doskonalenie samego siebie. Zdarza się jednak, że rywalizacja taka przenosi się z gruntu artystycznego na grunt kryminalny.
          Jerzy T. i Artur J. znali się od dawana. Majowego popołudnia wybrali się wspólnie z kolegami na oblewanie jakiejś tam okazji. Młodzieńcy wprawdzie nie mieli zbyt dużo czasu, ale mieli dużo alkoholu. Dlatego też postanowili wypić to, co mieli, jak najszybciej. Nie wnikając głęboko w przyczyny braku czasu, podkreślić należy, że młodzieńcy w czasie picia żywo dyskutowali nad problemami natury artystycznej. Dyskusja owa okazała się tak zajmująca, że nie zauważyli, jak opróżnili cały zapas alkoholu. Więc wynieśli się na ulicę.

          Była to pora nocna, ale w zaciętości dyskusji nie zauważyli, że przełamali ciszę nocy, dobierając w dyskusji, co bardziej soczyste argumenty. Zarówno jedna jak i druga strona, nie poddając się argumentom strony przeciwnej rozgrzewała się w dyskusji. Doszli tak do kiosku „Ruch” przy ul. Lipowej. W tym właśnie miejscu nastąpił finał. Jerzy T. używając najcięższego argumentu zamachnął się potężnym ciosem. Nie trafił swojego interlokutora, trafił w szybę w kiosku. I tak właśnie zakończyła się młodzieńcza dyskusja o przeżyciach związanych z działalnością artystyczną. Arbitrem niedokończonej dyskusji stało się Kolegium ds. Wykroczeń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz