Artystyczna dusza
Wiele ciepłych słów kierowano pod
adresem zespołów estradowych działających na terenie Pruszkowa. Jakich to
trzeba wyrzeczeń może tylko te powiedzieć, kto w młodości czując nieodpartą
potrzebę dawania z siebie jak najwięcej, uczestniczył w pracach zespołów
amatorskich. Dawało to tylko namiastkę wielkiego aktorstwa, ale pozwalało
jednocześnie na bezpośredni kontakt z prawdziwymi artystami o znanych
nazwiskach.
Praca w takim zespole spełniała
również funkcję wychowawczą. Trzeba było ciągle dorównywać najlepszym,
poświęcać dużą ilość czasu na doskonalenie samego siebie. Zdarza się jednak, że
rywalizacja taka przenosi się z gruntu artystycznego na grunt kryminalny.
Jerzy T. i Artur J. znali się od
dawana. Majowego popołudnia wybrali się wspólnie z kolegami na oblewanie
jakiejś tam okazji. Młodzieńcy wprawdzie nie mieli zbyt dużo czasu, ale mieli
dużo alkoholu. Dlatego też postanowili wypić to, co mieli, jak najszybciej. Nie
wnikając głęboko w przyczyny braku czasu, podkreślić należy, że młodzieńcy w
czasie picia żywo dyskutowali nad problemami natury artystycznej. Dyskusja owa
okazała się tak zajmująca, że nie zauważyli, jak opróżnili cały zapas alkoholu.
Więc wynieśli się na ulicę.
Była to pora nocna, ale w zaciętości
dyskusji nie zauważyli, że przełamali ciszę nocy, dobierając w dyskusji, co
bardziej soczyste argumenty. Zarówno jedna jak i druga strona, nie poddając się
argumentom strony przeciwnej rozgrzewała się w dyskusji. Doszli tak do kiosku
„Ruch” przy ul. Lipowej. W tym właśnie miejscu nastąpił finał. Jerzy T.
używając najcięższego argumentu zamachnął się potężnym ciosem. Nie trafił
swojego interlokutora, trafił w szybę w kiosku. I tak właśnie zakończyła się
młodzieńcza dyskusja o przeżyciach związanych z działalnością artystyczną.
Arbitrem niedokończonej dyskusji stało się Kolegium ds. Wykroczeń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz