Nadgorliwy
O urokach majowych nocy nikogo
przekonywać nie potrzeba, chyba tylko tych, którzy zapomnieli, ze byli młodzi.
Szczególnie przyjemnie jest w nocy, gdy na ulicach miasta gdzie mieszkamy,
panuje spokój, porządek i jest czysto. Jak wiemy, czystość miasta zależy od
jego mieszkańców bezpośrednio a pośrednio od sprawności służb miejskich. Sprawność
służb zależy od pogody, gotowości pracowników i sprawności sprzętu. W zimie,
gdy opady śniegu były niezwykle obfite, nie uświadczyło się na ulicach miasta
samochodów MPO. Ciągle brakowało. Jak nie benzyny to części zamiennych. Nastała
wiosna, rozpuścił się śnieg, zaczął padać deszcz i natychmiast na ulicach
pojawiły się polewaczki. Tak przyzwyczailiśmy się do swoistego poczucia
obowiązku pracy, pracowników MPO, że każde odstępstwo od powyższego schematu
zaskakuje nas. Zaskoczyło to również patrolujących nocą ulicę naszego miasta,
funkcjonariuszy milicji.
Przejeżdżali
właśnie centralną ulicą Pruszkowa, Wojska Polskiego, gdy z ulicy Kościuszki
powoli wychylił się gazik miejscowego MPO. Był to naprawdę niecodzienny widok,
więc milicjanci zatrzymali się na chwilę, aby zobaczyć, kto w gaziku jedzie i
dowiedzieć się przy okazji, po co.
Kierujący gazikiem również zauważył radiowóz i jak do
tej pory wlókł się koło za kołem, tak w tym momencie „dał w rurę” i próbował
zwiać. Niestety, ucieczka była z góry skazana na niepowodzenie. Zastopowano
gazika i wyjęto kierującego z za kierownicy. Sam nie był w stanie ruszyć
nogami. Po posadzeniu na krześle w pruszkowskiej Komendzie, rozbrajająco
oświadczył zatrzymującym go milicjantom:
-
Panowie.... ja.... wyjechałem na miasto by sprawdzić czy jest czyste.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz