poniedziałek, 28 października 2013

Nadgorliwy

          O urokach majowych nocy nikogo przekonywać nie potrzeba, chyba tylko tych, którzy zapomnieli, ze byli młodzi. Szczególnie przyjemnie jest w nocy, gdy na ulicach miasta gdzie mieszkamy, panuje spokój, porządek i jest czysto. Jak wiemy, czystość miasta zależy od jego mieszkańców bezpośrednio a pośrednio od sprawności służb miejskich. Sprawność służb zależy od pogody, gotowości pracowników i sprawności sprzętu. W zimie, gdy opady śniegu były niezwykle obfite, nie uświadczyło się na ulicach miasta samochodów MPO. Ciągle brakowało. Jak nie benzyny to części zamiennych. Nastała wiosna, rozpuścił się śnieg, zaczął padać deszcz i natychmiast na ulicach pojawiły się polewaczki. Tak przyzwyczailiśmy się do swoistego poczucia obowiązku pracy, pracowników MPO, że każde odstępstwo od powyższego schematu zaskakuje nas. Zaskoczyło to również patrolujących nocą ulicę naszego miasta, funkcjonariuszy milicji.
Przejeżdżali właśnie centralną ulicą Pruszkowa, Wojska Polskiego, gdy z ulicy Kościuszki powoli wychylił się gazik miejscowego MPO. Był to naprawdę niecodzienny widok, więc milicjanci zatrzymali się na chwilę, aby zobaczyć, kto w gaziku jedzie i dowiedzieć się przy okazji, po co.
Kierujący gazikiem również zauważył radiowóz i jak do tej pory wlókł się koło za kołem, tak w tym momencie „dał w rurę” i próbował zwiać. Niestety, ucieczka była z góry skazana na niepowodzenie. Zastopowano gazika i wyjęto kierującego z za kierownicy. Sam nie był w stanie ruszyć nogami. Po posadzeniu na krześle w pruszkowskiej Komendzie, rozbrajająco oświadczył zatrzymującym go milicjantom:

- Panowie.... ja.... wyjechałem na miasto by sprawdzić czy jest czyste.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz