piątek, 4 października 2013

Duże i małe sprawy psa Fira.

Pies Fir miał sześć lat, kiedy przekazany został do Komendy w Pruszkowie. Już wówczas cieszył się znakomitą sławą psa – skutecznego tropiciela sprawców przestępstw. Przeszkolony ponownie w psiej szkole ze swym nowym przewodnikiem Zdzisławem K., zadomowił się w Pruszkowskiej Komendzie na długie lata, zapisując chlubne karty swymi dokonaniami.
          Zdanie o tych chlubnych kartach nie jest przenośnią, bowiem istnieje w Komendzie „Dziennik użycia psa Fira” prowadzony skrupulatnie przez jego przewodnika pana Zdzisława K., dzień po dniu, godzina po godzinie. Dzięki temu można odtworzyć kilka z setek spraw, do których użyty był Fir. Węch miał znakomity, toteż wiele z tych spraw skończyło się szybkim ujęciem sprawców. Były i takie, w których odkrycia Fira służyły jako dodatkowy dowód.
          Jest sierpień. Korzystając z gościny oficera dyżurnego Komendy w Pruszkowie wertujemy historyczny już „Dziennik”: historyczne włamania, kradzieże, gwałty; a dookoła życie wre. Od lektury odrywa nas informacja o poważnym pobiciu w kawiarni „Urocza”. Poszkodowany ma złamaną podstawę czaszki, jest nieprzytomny. Wezwano pogotowie, udzielono pomocy i zatrzymano sprawców.
          Następna informacja elektryzuje grupę oficera dyżurnego. W czasie rutynowego sprawdzenia pojazdów na drodze, zatrzymano kierowcę, który okazał sfałszowane prawo jazdy i usiłował ukryć pod siedzeniem dużą paczkę. Rozpakowana paczka zawierała banknoty wartości kilku milionów złotych, ale chyba fałszywych. Sprawcę przekazano do Prokuratury.
          Dalsza lektura dziennika pozwala nam na odtworzenie spraw przykładowych, gdzie pozytywny udział służbowego psa Fira nie budzi żadnych wątpliwości. Podam tylko trzy, wybrane z wielu innych spraw:

 Cz. I - Łowcy staroci

          Sierpień 1980. O godz. 7 rano, mieszkanka jednej z posesji w Pruszkowie powiadomiła telefonicznie oficera dyżurnego Komendy, że po przyjściu do domu z pracy na nocnej zmianie, stwierdziła, że została okradziona. Złodzieje zabrali wiele staroci, bowiem właściciel mieszkania był zbieraczem starych sprzętów gospodarstwa domowego. Noc bezdeszczowa, księżyc i gwiazdy oświetlały miasto lepiej niż stojące latarnie.
          Obudzono z trudem psa Fira, bo straszny był śpioch i włączono się do akcji pościgu za przestępcą. Fir z przewodnikiem Zdzisławem K. Pod domem złapał trop i pewnie prowadził ulicami Pruszkowa. W odległości zaledwie kilometra od obrabowanego domu wpadł do.......mieszkania pasera Jana K., w którym niczego nie obawiający się złodzieje, Tadeusz C. i Józef W., spokojnie dzielili łupy, przyniesione w dwóch dużych workach. Dzielili solidarnie i odpowiedzą tez solidarnie.

Cz. II - Włamanie do sklepu

          25 października 1980 roku o godzinie 5 rano oficer dyżurny odebrał telefon, że nieznani sprawcy włamali się do sklepu spożywczego w Pruszkowie. Weszli przez okno, w którym uprzednio przepiłowali karaty. Zabrali dużo alkoholu i część artykułów spożywczych, na zakąskę.
          Za pół godziny postawiony na nogi pies służbowy Fir z przewodnikiem Zdzisławem K. byli na miejscu przestępstwa i po „nawęszeniu” upiłowanej kraty ruszyli tropem wskazanym przez Fira. Fir gonił tak szybko, że przewodnik Zdzisław K. wprawdzie w średnim wieku, ledwie za nim nadążył.
          Dobiegli do prywatnej posesji, gdzie Fir szczekaniem ogłosił koniec pościgu. Zmęczony przewodnik wraz z towarzyszącymi milicjantami weszli do wskazanego domu. Zanim Jarosław T. zdążył otworzyć butelkę wódki, Fir z przewodnikiem i grupą operacyjną byli w jego domu. Milicyjny nos psa Fira nie zawiódł.


 Cz. III - Wampir w Pruszkowie

         Styczeń 1980. Do dyżurnego Komendy zgłosiła się kobieta z informacją, że w „Suchym Lesie” koło Pęcic, została brutalnie zaatakowana przez nieznanego mężczyznę, który przewrócił ją i dokonał na niej gwałtu.
          Mimo, że upłynęło więcej czasu niż godzina od samego zdarzenia, zdecydowano użyć psa Fira, żeby określić kierunek ucieczki sprawcy. Podano mu do nawąchania woń z miejsca wskazanego przez poszkodowaną. Fir pokręcił się w miejscu, po czym przez prawie dwie godziny szedł ze swoim przewodnikiem po śladzie, mimo mrozu i dużego śniegu. Szli prawie pięć kilometrów w kierunku szosy katowickiej w kierunku Nadarzyna, gdzie pies stracił ślad. Utrwalono to, co można było zabezpieczyć i zakończono szukanie sprawcy, bo nie było wiadomo, w którym kierunku się udał.

          Prowadzący sprawę nie zrezygnowali z poszukiwania sprawcy, ale na jakiś czas sprawę musieli odłożyć. Do dzielnicowego Komendy w Pruszkowie zgłoszono, że w okolicy Suchego Lasu, tam gdzie był ostatni gwałt, kręci się jakiś facet i ogląda się za kobietami. Wskazaną osobę zatrzymano i okazano zgwałconej kobiecie, między innymi mężczyznami. Rozpoznała go bez żadnych wątpliwości. Okazał się nim mieszkaniec Nadarzyna, który szosą katowicką przyjeżdżał rowerem do lasu na gościnne występy. Ślad wskazany przez Fira był dowodem w sprawie. Nie ustalono jednak, czy popełnienie przestępstwa popijał krwią ofiary.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz