Duże i małe sprawy psa Fira.
Pies
Fir miał sześć lat, kiedy przekazany został do Komendy w Pruszkowie. Już
wówczas cieszył się znakomitą sławą psa – skutecznego tropiciela sprawców
przestępstw. Przeszkolony ponownie w psiej szkole ze swym nowym przewodnikiem
Zdzisławem K., zadomowił się w Pruszkowskiej Komendzie na długie lata,
zapisując chlubne karty swymi dokonaniami.
Zdanie o tych chlubnych kartach nie
jest przenośnią, bowiem istnieje w Komendzie „Dziennik użycia psa Fira”
prowadzony skrupulatnie przez jego przewodnika pana Zdzisława K., dzień po
dniu, godzina po godzinie. Dzięki temu można odtworzyć kilka z setek spraw, do
których użyty był Fir. Węch miał znakomity, toteż wiele z tych spraw skończyło
się szybkim ujęciem sprawców. Były i takie, w których odkrycia Fira służyły
jako dodatkowy dowód.
Jest sierpień. Korzystając z gościny
oficera dyżurnego Komendy w Pruszkowie wertujemy historyczny już „Dziennik”:
historyczne włamania, kradzieże, gwałty; a dookoła życie wre. Od lektury odrywa
nas informacja o poważnym pobiciu w kawiarni „Urocza”. Poszkodowany ma złamaną
podstawę czaszki, jest nieprzytomny. Wezwano pogotowie, udzielono pomocy i
zatrzymano sprawców.
Następna informacja elektryzuje grupę
oficera dyżurnego. W czasie rutynowego sprawdzenia pojazdów na drodze,
zatrzymano kierowcę, który okazał sfałszowane prawo jazdy i usiłował ukryć pod
siedzeniem dużą paczkę. Rozpakowana paczka zawierała banknoty wartości kilku
milionów złotych, ale chyba fałszywych. Sprawcę przekazano do Prokuratury.
Dalsza lektura dziennika pozwala nam
na odtworzenie spraw przykładowych, gdzie pozytywny udział służbowego psa Fira
nie budzi żadnych wątpliwości. Podam tylko trzy, wybrane z wielu innych spraw:
Cz. I - Łowcy staroci
Sierpień 1980. O godz. 7 rano,
mieszkanka jednej z posesji w Pruszkowie powiadomiła telefonicznie oficera
dyżurnego Komendy, że po przyjściu do domu z pracy na nocnej zmianie,
stwierdziła, że została okradziona. Złodzieje zabrali wiele staroci, bowiem
właściciel mieszkania był zbieraczem starych sprzętów gospodarstwa domowego.
Noc bezdeszczowa, księżyc i gwiazdy oświetlały miasto lepiej niż stojące
latarnie.
Obudzono z trudem psa Fira, bo
straszny był śpioch i włączono się do akcji pościgu za przestępcą. Fir z
przewodnikiem Zdzisławem K. Pod domem złapał trop i pewnie prowadził ulicami
Pruszkowa. W odległości zaledwie kilometra od obrabowanego domu wpadł
do.......mieszkania pasera Jana K., w którym niczego nie obawiający się
złodzieje, Tadeusz C. i Józef W., spokojnie dzielili łupy, przyniesione w dwóch
dużych workach. Dzielili solidarnie i odpowiedzą tez solidarnie.
Cz.
II - Włamanie do sklepu
25 października 1980 roku o godzinie 5
rano oficer dyżurny odebrał telefon, że nieznani sprawcy włamali się do sklepu
spożywczego w Pruszkowie. Weszli przez okno, w którym uprzednio przepiłowali
karaty. Zabrali dużo alkoholu i część artykułów spożywczych, na zakąskę.
Za pół godziny postawiony na nogi pies
służbowy Fir z przewodnikiem Zdzisławem K. byli na miejscu przestępstwa i po
„nawęszeniu” upiłowanej kraty ruszyli tropem wskazanym przez Fira. Fir gonił
tak szybko, że przewodnik Zdzisław K. wprawdzie w średnim wieku, ledwie za nim
nadążył.
Dobiegli do prywatnej posesji, gdzie
Fir szczekaniem ogłosił koniec pościgu. Zmęczony przewodnik wraz z
towarzyszącymi milicjantami weszli do wskazanego domu. Zanim Jarosław T. zdążył
otworzyć butelkę wódki, Fir z przewodnikiem i grupą operacyjną byli w jego
domu. Milicyjny nos psa Fira nie zawiódł.
Cz. III - Wampir w Pruszkowie
Styczeń 1980. Do dyżurnego Komendy
zgłosiła się kobieta z informacją, że w „Suchym Lesie” koło Pęcic, została
brutalnie zaatakowana przez nieznanego mężczyznę, który przewrócił ją i dokonał
na niej gwałtu.
Mimo, że upłynęło więcej czasu niż
godzina od samego zdarzenia, zdecydowano użyć psa Fira, żeby określić kierunek
ucieczki sprawcy. Podano mu do nawąchania woń z miejsca wskazanego przez
poszkodowaną. Fir pokręcił się w miejscu, po czym przez prawie dwie godziny
szedł ze swoim przewodnikiem po śladzie, mimo mrozu i dużego śniegu. Szli
prawie pięć kilometrów w kierunku szosy katowickiej w kierunku Nadarzyna, gdzie
pies stracił ślad. Utrwalono to, co można było zabezpieczyć i zakończono
szukanie sprawcy, bo nie było wiadomo, w którym kierunku się udał.
Prowadzący sprawę nie zrezygnowali z
poszukiwania sprawcy, ale na jakiś czas sprawę musieli odłożyć. Do
dzielnicowego Komendy w Pruszkowie zgłoszono, że w okolicy Suchego Lasu, tam
gdzie był ostatni gwałt, kręci się jakiś facet i ogląda się za kobietami.
Wskazaną osobę zatrzymano i okazano zgwałconej kobiecie, między innymi
mężczyznami. Rozpoznała go bez żadnych wątpliwości. Okazał się nim mieszkaniec
Nadarzyna, który szosą katowicką przyjeżdżał rowerem do lasu na gościnne
występy. Ślad wskazany przez Fira był dowodem w sprawie. Nie ustalono jednak,
czy popełnienie przestępstwa popijał krwią ofiary.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz