Modliszka cz. 1
Barbara
B. miała bogaty życiorys. W sensie pozytywnym. Od najmłodszych lat pasjonowała
się śpiewem a głos miała naprawdę ładny oraz tańcem. Przez krótki czas tańczyła
w pruszkowiakach, ale nie mogąc prezentować swojego głosu, zrezygnowała z
pobytu w tym zespole. Gdy miała szesnaście lat zdawała i dostała się do zespołu
Mazowsze w Karolinie. Uroda, wdzięk połączony z talentem pozwolił oceniającym
przyjmować, że warto w dziewczynę zainwestować. Wszelkie propozycje składane
Barbarze nie satysfakcjonowały ją. Nie była zadowolona, nie pozwalano jej
stosować własnych interpretacji, nie pozwalano jej rozwijać własnych zdolności.
Tak się tłumaczyła. I coś w tym było.
W ogólniaku też miała takie pretensje.
Dla świętego spokoju, pozwalano jej na stosowanie własnych pomysłów, ale
zdawano sobie sprawę, że to tylko do matury. Pozwolono jej zdać maturę, chociaż
miała u niektórych nauczycieli „krzywe kluchy” mogące negatywnie wpłynąć na
oceny. Była indywidualistką.
Jaką. Pokazała na studiach. Po
pierwszym roku załatwiła sobie indywidualny tok studiów, utrzymując oceny na
poziomie bardzo dobrym. Była dobra. Miała dobre oceny, miała stypendium, miała
perspektywy pracy na uczelni, o czym rozmawiano z nią już po drugim roku
proponując wybranie tematu pracy magisterskiej, który później pogłębiany będzie
stanowił rozprawę doktorską a jeszcze bardziej pogłębiony, będzie podstawą
habilitacji. Czyli miała widoki. Nie miała tylko jednego.
Nie miała stałego chłopaka. Matka,
ojciec, ciotki, wujowie, młodsza siostra, na spotkaniach rodzinnych boleli na
swój sposób, że Basia chodzi sama a czas ucieka. Wiadomo, że do końca studiów
już nie daleko, perspektywy pracy są a w sercu nikogo nie ma. Matka, ojciec,
ciotki, wujowie, boleli nad tym, że Basia zmieniła orientację i lubi tylko
kobiety. Siostra wyręczała Basię w tych tłumaczeniach, wiedząc, że to nie
prawda. Rodzina jednak nie dowierzała. Siostra wprawdzie proponowała Barbarze,
żeby zorganizowała sobie jakieś spotkanie ze swoim chłopakiem w ciągu dnia w
mieszkaniu rodziców i niby to nie chcący dała się złapać rodzicom, gdy powrócą
z pracy. Ale Barbarze to nie odpowiadało. Barbara wiedziała to, czego nie
wiedzieli rodzice, ciotki, wujowie i siostra. Barbara była głęboka.
Dowiedziała się o tym, gdy jeszcze w
ogólniaku, na jakiejś prywatce, jeden ze wspólnych partnerów ją zdybał,
pozbawił dziewictwa, ale nie zaspokoił. Basia radziła się koleżanek, ale nie
mogła nic się dowiedzieć. Swoim zwyczajem, wzięła to w swoje ręce i szukając w
książkach, znajdowała różne informacje. Między innymi i taką, że swoje punkty
erogenne ma ukryte głęboko w pochwie. I tu szkopuł. Co wzięła chłopaka,
próbowała z przodu, próbowała z tyłu, próbowała z boku i cały czas było nie to.
Druga informacja podpowiadała, że chłopakowi należy pomóc dociskając go nogami
do siebie. Też nie pomagało. Postanowiła prowadzić selekcję. Dziwnie wprawdzie
to wyglądało, gdy na prywatce u któreś koleżanki z roku, któryś z chłopaków
zainteresował się Barbarą, Barbara zorientowawszy się, że chłopak jest gotowy
do wzięcia, rozczapierzała dłoń i dokonywała pomiaru. Jeśli nie spełniał
oczekiwań, Barbara umiejętnie rezygnowała z propozycji i kończyła zabawę. Nie
zdarzało się to często, ale miała kilka takich przypadków. Koleżanka, której
przypadkiem się zwierzyła, zaproponowała jej, aby partnera szukała wśród
studentów z Afryki, Ameryki Południowej, z Indii.
Krzysztof S. mieszkał w Warszawie.
Skończył studia na Politechnice i pracował w FSO na stanowisku kierownika. Nie
ma znaczenia, jakiego. Po studiach, wysoki, szczupły szatyn, na każdej prywatce
miał branie. Koledzy wiedzieli o pasji Krzysztofa. Uwielbiał motory. Mając
możliwość wyjazdu, za granicę do Niemiec, podjechał do ichniego komisu
motorowego i kupił używany motor Harley- Davidson, szpanując nim i wożąc świeżo
poderwane panienki. Opowiadał im różne historie, że kupił motor pochodzący z Milwaukee w stanie Wisconsin w USA, dosłownie
za grosze. Nie wspominał tylko, ile lat ma ten motocykl. Dziewczynom wożonym z
tyłu, na siedzeniu z oparciem, nie przeszkadzał wiek motocykla. Dla nich był
ważny wiek kierującego motorem. Dla Barbary liczyło się jeszcze coś.
Barbara nie szukała męża, na razie
szukała mężczyzny, z którym mogłaby się dopasować i ewentualnie później
zastanawiać się czy ta znajomość ma szansę na wspólne życie w stałym związku.
Miała dużo zajęć, obroniła pracę magisterską, wpisała się na studium
doktoranckie, zatrudniła się jako asystent na swoim wydziale i zdawałoby się,
że nic nie jest w stanie zakłócić tego porządku. Rodzice proponowali Basi zakup
mieszkania na niedalekim niedawno wybudowanym osiedlu, ale nie była gotowa.
Mówiła rodzicom: ”Nie jestem na to jeszcze gotowa”. Więc rodzice czekali na
gotowość Basi, dając wyraz swojej tolerancji umawiali się z Basią, że jeśliby
potrzebowała pokoju dla siebie, powinna tylko powiedzieć dzień wcześniej im i
siostrze i ma pokój do dyspozycji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz