poniedziałek, 21 października 2013

Modliszka cz. 1

Barbara B. miała bogaty życiorys. W sensie pozytywnym. Od najmłodszych lat pasjonowała się śpiewem a głos miała naprawdę ładny oraz tańcem. Przez krótki czas tańczyła w pruszkowiakach, ale nie mogąc prezentować swojego głosu, zrezygnowała z pobytu w tym zespole. Gdy miała szesnaście lat zdawała i dostała się do zespołu Mazowsze w Karolinie. Uroda, wdzięk połączony z talentem pozwolił oceniającym przyjmować, że warto w dziewczynę zainwestować. Wszelkie propozycje składane Barbarze nie satysfakcjonowały ją. Nie była zadowolona, nie pozwalano jej stosować własnych interpretacji, nie pozwalano jej rozwijać własnych zdolności. Tak się tłumaczyła. I coś w tym było.
          W ogólniaku też miała takie pretensje. Dla świętego spokoju, pozwalano jej na stosowanie własnych pomysłów, ale zdawano sobie sprawę, że to tylko do matury. Pozwolono jej zdać maturę, chociaż miała u niektórych nauczycieli „krzywe kluchy” mogące negatywnie wpłynąć na oceny. Była indywidualistką.
          Jaką. Pokazała na studiach. Po pierwszym roku załatwiła sobie indywidualny tok studiów, utrzymując oceny na poziomie bardzo dobrym. Była dobra. Miała dobre oceny, miała stypendium, miała perspektywy pracy na uczelni, o czym rozmawiano z nią już po drugim roku proponując wybranie tematu pracy magisterskiej, który później pogłębiany będzie stanowił rozprawę doktorską a jeszcze bardziej pogłębiony, będzie podstawą habilitacji. Czyli miała widoki. Nie miała tylko jednego.
          Nie miała stałego chłopaka. Matka, ojciec, ciotki, wujowie, młodsza siostra, na spotkaniach rodzinnych boleli na swój sposób, że Basia chodzi sama a czas ucieka. Wiadomo, że do końca studiów już nie daleko, perspektywy pracy są a w sercu nikogo nie ma. Matka, ojciec, ciotki, wujowie, boleli nad tym, że Basia zmieniła orientację i lubi tylko kobiety. Siostra wyręczała Basię w tych tłumaczeniach, wiedząc, że to nie prawda. Rodzina jednak nie dowierzała. Siostra wprawdzie proponowała Barbarze, żeby zorganizowała sobie jakieś spotkanie ze swoim chłopakiem w ciągu dnia w mieszkaniu rodziców i niby to nie chcący dała się złapać rodzicom, gdy powrócą z pracy. Ale Barbarze to nie odpowiadało. Barbara wiedziała to, czego nie wiedzieli rodzice, ciotki, wujowie i siostra. Barbara była głęboka.
          Dowiedziała się o tym, gdy jeszcze w ogólniaku, na jakiejś prywatce, jeden ze wspólnych partnerów ją zdybał, pozbawił dziewictwa, ale nie zaspokoił. Basia radziła się koleżanek, ale nie mogła nic się dowiedzieć. Swoim zwyczajem, wzięła to w swoje ręce i szukając w książkach, znajdowała różne informacje. Między innymi i taką, że swoje punkty erogenne ma ukryte głęboko w pochwie. I tu szkopuł. Co wzięła chłopaka, próbowała z przodu, próbowała z tyłu, próbowała z boku i cały czas było nie to. Druga informacja podpowiadała, że chłopakowi należy pomóc dociskając go nogami do siebie. Też nie pomagało. Postanowiła prowadzić selekcję. Dziwnie wprawdzie to wyglądało, gdy na prywatce u któreś koleżanki z roku, któryś z chłopaków zainteresował się Barbarą, Barbara zorientowawszy się, że chłopak jest gotowy do wzięcia, rozczapierzała dłoń i dokonywała pomiaru. Jeśli nie spełniał oczekiwań, Barbara umiejętnie rezygnowała z propozycji i kończyła zabawę. Nie zdarzało się to często, ale miała kilka takich przypadków. Koleżanka, której przypadkiem się zwierzyła, zaproponowała jej, aby partnera szukała wśród studentów z Afryki, Ameryki Południowej, z Indii.
          Krzysztof S. mieszkał w Warszawie. Skończył studia na Politechnice i pracował w FSO na stanowisku kierownika. Nie ma znaczenia, jakiego. Po studiach, wysoki, szczupły szatyn, na każdej prywatce miał branie. Koledzy wiedzieli o pasji Krzysztofa. Uwielbiał motory. Mając możliwość wyjazdu, za granicę do Niemiec, podjechał do ichniego komisu motorowego i kupił używany motor Harley- Davidson, szpanując nim i wożąc świeżo poderwane panienki. Opowiadał im różne historie, że kupił motor pochodzący z Milwaukee w stanie Wisconsin w USA, dosłownie za grosze. Nie wspominał tylko, ile lat ma ten motocykl. Dziewczynom wożonym z tyłu, na siedzeniu z oparciem, nie przeszkadzał wiek motocykla. Dla nich był ważny wiek kierującego motorem. Dla Barbary liczyło się jeszcze coś.
          Barbara nie szukała męża, na razie szukała mężczyzny, z którym mogłaby się dopasować i ewentualnie później zastanawiać się czy ta znajomość ma szansę na wspólne życie w stałym związku. Miała dużo zajęć, obroniła pracę magisterską, wpisała się na studium doktoranckie, zatrudniła się jako asystent na swoim wydziale i zdawałoby się, że nic nie jest w stanie zakłócić tego porządku. Rodzice proponowali Basi zakup mieszkania na niedalekim niedawno wybudowanym osiedlu, ale nie była gotowa. Mówiła rodzicom: ”Nie jestem na to jeszcze gotowa”. Więc rodzice czekali na gotowość Basi, dając wyraz swojej tolerancji umawiali się z Basią, że jeśliby potrzebowała pokoju dla siebie, powinna tylko powiedzieć dzień wcześniej im i siostrze i ma pokój do dyspozycji.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz