Pokerzystka
Barbarę K. znają w pruszkowskim
półświatku jako dziewczynę z fasonem. Gdy ma pieniądze, świat do niej należy,
gdy nie ma, ona należy do świata. I tak sobie nieźle egzystuje. Marcowego
popołudnia była pod kreską i należała do świata. Kręciła się niespokojnie po
zapełnionej Uroczej, szukając fartu.
W pewnej chwili dojrzała rozbierającą
się w szatni młodą dziewczynę, oddającą do rąk szatniarki białą, pikowaną
kurtkę. Ostatni krzyk mody – pomyślała i już wiedziała, co dzisiaj zrobi.
Odczekała przy stoliku gościa, z
którym przyszła, niecałe pół godziny, po czym niby nic, poszła do szatni.
Stanęła przy balustradzie i od niechcenia poprawiając swoją puszystą, jasną
fryzurę zwróciła się do szatniarki:
-
Pani Zosiu, pani da tą białą kurtkę, bo Lidka chce wyjąć pieniądze.
Pani Zosia, nowa pracownica w szatni
oceniła, że nie ma nic groźnego i podała jej kurtkę. I tyle widziała Barbarę i
kurtkę.
Barbara K. odczekała tylko tydzień i
ubrana w modną kurtkę zawitała do Uroczej. Pomyliła rachunek dni. W szatni była
niestety pani Zosia, która nie miała najmniejszego zamiaru płacić za skradzioną
kurtkę. Nie dając poznać, że rozpoznała Barbarę, odebrała od niej kurtkę i
wręczyła numerek. Gdy Barbara wtopiła się w swoje towarzystwo, pani Zosia
powiadomiła milicję i osobiście dopilnowała, aby Barbara odjeżdżając
radiowozem, zabrała z szatni kurtkę właściwą.
Wapno
Pruszkowska Elektrociepłownia dożywa
sędziwego wieku – pisano w latach, gdy tuż, tuż, miał powstać kombinat
ciepłowniczy. Kombinat może powstanie a Elektrociepłownia, sądząc z dodawanych
kotłów, żyć będzie długo. Co ludzie robią w Elektrociepłowni, na ogół wiemy.
Niech tylko w którymś z mieszkań kaloryfer będzie niedogrzany, natychmiast płyną
życzenia pod adresem właśnie Elektrociepłowni. Ale co można z Elektrociepłowni
ukraść? Pomijam rury, chociaż niedawno przedstawiciel dyrekcji przekonywał, że
KTOŚ ukradł kilkadziesiąt sześciometrowych rur. Przekonywani nie bardzo w to
wierzyli. Nie wyglądało to na wyniesienie w kieszeni i słusznie. Bo rur nie
ukradziono tylko położono w innym miejscu. Nie wspominam o narzędziach, w które
zaopatrywano się na terenie Elektrociepłowni niczym w magazynie „pewexowskim”.
To już przeszłość. A teraz?
Okazuje się, że można ukraść to, na co
w okolicy jest zapotrzebowanie. Waldemar O. Kierowca-konwojent pobrał z
wytwórni, w Sitkowcu, cały samochód worków z wapnem, przeznaczonych dla
Elektrociepłowni w Pruszkowie. Przy zdawaniu towaru do magazynu „zabrakło”
Waldemarowi tylko trzydzieści pięć worków z wapnem. Zrobił w magazynie
awanturę, próbując wmówić magazynierowi, że przywiózł ilość właściwą, tylko
magazynier przy zdejmowaniu z samochodu nie dopilnował i ktoś ukradł taką ilość
wapna. Magazynier, człowiek doświadczony, przypomniał panu Waldemarowi, że
jadąc z załadowanym samochodem, przejeżdżał przez tereny rolnicze. A wiadomo,
szło już na wiosnę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz