Pruszkowski melodramat przy cichej ulicy.
Ostatni dzień kwietnia był ostatnim dniem życia Małgorzaty
A. Zmarła mając 30 lat. Przeżyła swoje życie na pewno nie w taki sposób jak
życzyli sobie rodzice. Była ulubioną córką matki, rozpuszczaną przez ojca,
tarmoszoną przez zazdrosnych braci.
Kiedy wchodziła w życie, wszyscy byli
spokojni o jej przyszłość. Mówili – Małgośka da sobie radę w życiu. Gwarancją
tego miała być jej uroda. Rzeczywiście, urodę miała nie pospolitą. Była to
mieszanka południowo – wschodnio – europejska ze wskazaniem na urodę cygańską.
Długie, ciemne włosy okalające jasną twarz z wydatnymi policzkami, powodowały,
że niejeden chłopak oglądał się za nią, odprowadzając powłóczystymi
spojrzeniami.
Małgośka zdawała sobie sprawę z
własnej przewagi nad innymi dziewczynami i gdy inne koleżanki uganiały się za
adoratorami, Małgośka tylko wybierała. W każdym chłopaku widziała więcej wad
niż zalet i nie mogła się zdecydować na wybór tego jednego.
Jak w większości takich przypadków
bywa, któraś próba wypadła pozytywnie, Małgośka się zapomniała i urodziła syna.
Nie wiązała nadziei na dalsze życie z ojcem dziecka, dlatego postanowiła
wychować je sama.
Wychowanie dziecka a szczególnie
chłopaka, dla samotnej matki jest niezwykle trudne, dlatego też w pewnym
okresie swojego życia, przyjęła pod swój dach przyjaciela jej ojca, który będąc
seksualnie obojętny nie zważał na wyskoki Małgośki, natomiast pomagał jej w
prowadzeniu domu i wychowaniu dziecka.
Małgośka pamiętająca okres własnej
prosperity, nie mogła pogodzić się z nagłym odejściem jej wszystkich
adoratorów. Swoje żale i smutki wylewała na głowę przyjaciela ojca lub topiła
je w alkoholu. Piła dużo i na umór w różnych towarzystwach a najczęściej z
sąsiadami, którzy jak ona, opijali swoje przegrane życie. Taką to właśnie
Małgośkę poznał Adam S.
Adam również nie miał życia usłanego
różami. Zanim poszedł do wojska, przysparzał dużo kłopotów nie tylko rodzinie,
ale i władzy. Nieprzystosowanie do życia spowodowało, że tuż po założeniu
munduru zaczęło się demonstrowanie własnej niezależności, ocenione przez Sąd na
kilkuletni pobyt w odosobnieniu. Wyrok odsiedział w całości i to bez żadnych
demonstracji. Po opuszczeniu więzienia, Adam nie mógł siebie odnaleźć. Zamknął
się w sobie, unikał dawnych kolegów, unikał kolegów z więzienia, nie nawiązywał
kontaktów z dziewczynami aż rodzina się dziwiła czy w więzieniu nie zboczył z
prawdziwej drogi niezależnego mężczyzny. Chodził jak dziki.
Podjął
pracę jako hydraulik w firmie, niedaleko miejsca zamieszkania i pod okiem
swojej matki. Matka jednak widziała, że Adaś się męczy przystosowując się do
życia. Aż któregoś dnia matka Adama dowiedziała się, że Adaś poznał Małgorzatę.
Rodzina Małgorzaty liczyła na
uspokojenie się dziewczyny i powrotu do normalnego życia, wychowania we
właściwej atmosferze dziecka i jednocześnie dania przystani Adamowi.
Rodzina Adama po zrobieniu wywiadu,
nie była zachwycona przyszłą synową, ale ........skoro to ma dać Adamowi
przystań i gwarancję powrotu do normalnego życia, w ostateczności zgodzono się
na taki związek. Po cichu rodzina Adama liczyła, że jeśli odwlecze jego decyzję
o ślubie, to może Adam się namyśli i nie będzie chciał .... takiej ... żony.
Znali się już prawie cztery miesiące, nie jedną
butelkę opróżnili i Adam nadal nie wiedział, jaki stosunek ma do niego Małgośka.
Sam za kołnierz nie wylewał, ale przerażały go widoki, jakie zastawał, gdy
wpadał do niej do domu i zastawał zastawiony stół w kuchni, różnymi butelkami,
niewielką zakąską i stałym gronem sąsiadów wraz z przyjacielem ojca. Martwiło
go również i to, że nie mógł Małgośki posiąść. Znalazł chwilę czasu, wpadał do
niej, gdy była jeszcze sama, wypili po szklaneczce i Adaś już nie mógł. Miał
chęci, ale możliwości gdzieś odeszły. To go bardzo martwiło.
Mimo
tego, chciał z Małgośką ożenić się. Widział jej dziecko, bawiące się w pokoju,
gdy balowali goście, lub bawiące się na podwórzu, gdy Małgośka była na solówce,
to znaczy zostawała sama z gościem w domu. Martwił się, że może Małgośce nie
wystarczyć, bo jej potrzebne było towarzystwo, z którym topiła swoje tęsknoty.
W kwietniu, Małgośka powiedziała
Adamowi, że była z nim w ciąży, tylko, że poroniła. Adam początkowo się
zdziwił, no, bo jak, on nie mógł jej dopaść i nie pamiętał, aby coś było, ale
Małgośka go przekonała, że tak było. W końcu Adaś uwierzył i postanowił zabrać
Małgośkę do lekarza na badania.
Małgośka niby się zgodziła, ale miała
opory. Adaś umiejętnie opory przełamał i pojechali. Lekarz spojrzał na
Małgośkę, spojrzał na Adasia i powiedział, że nie jest okulistą tylko zna się,
na czym innym. Małgośka wytłumaczyła lekarzowi, że chodzi o to, co innego, więc
lekarz zajrzał gdzie trzeba i zlecił badania. Adaś wprawdzie nie wiedział, o co
chodzi, ale Małgośka wytłumaczyła mu, że pan doktor ją sprawdził i powiedział,
że jest wszystko dobrze.
Z tej radości, gdy wracali do domu
Adaś kupił kilka butelek wódki obiecując Małgośce, że się nią zajmie. I zajął
się. Na początek wprowadził zakaz wpuszczania do mieszkania Małgośki sąsiadów.
Przyłożył Małgośce dwa razy, tak, że padła na podłogę, ale, że rozpoczęli już
picie, Małgośka sprawnie podniosła się, powąchała ogórka i zapili następną
kolejkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz