czwartek, 26 września 2013

c.d. Melodramatu w Pruszkowie

          Przyszedł przyjaciel ojca, słusznego wzrostu i dużo większych rękach od rączek Adasia. Adaś wprawdzie zaczął coś wypominać, Małgośce, że nie wolno jej było nikogo wpuszczać, ale gdy przyjaciel ojca uderzył Adasia w ucho i zapytał czy mówi o nim, Adaś natychmiast zaprotestował i zaproponował wypić następną kolejkę. Wypili jednym haustem i Adaś obrażony na Małgośkę wyszedł gwałtownie z mieszkania, trzaskając drzwiami.
Za chwilę wpadł do nich zmartwiony szwagier sąsiada, bo zmarł mu rodzony wujek. Nie miał, z kim wypić, popłakać nad losem zmarłego i pocieszyć się jego majątkiem. Wujek mieszkał w domku z ogródkiem i nie miał nikogo bliskiego, który mógłby odziedziczyć po nim majątek, poza żoną szwagra. Szwagier sąsiada z radości łapał się za głowę i starał się majątek przeliczyć na realną gotówkę.
- Ile to będzie pieniędzy, pewnie parę milionów wpadnie do kaski – roztkliwiał się – a jak wpłacę do banku na lokatę to wtedy będę miał sporo forsy, chyba żeby znaleźć lepsze rozwiązanie.
          Małgośce mimo wypitego alkoholu, w głowie błysnęła myśl. Jaka to była myśl to możemy się tylko domyślać bo tego nam już nie powie. Gdy szwagier sąsiada zakończył wyliczanie korzyści, jakie mogą wpaść w jego ręce, Małgośka podniosła się z krzesła i mrugnąwszy do szwagra swym podbitym okiem, poszła do swojego pokoju.
          Szwagier, człowiek pojętny, przeprosił przyjaciela ojca i udał się za Małgośką. Gdy wszedł do jej pokoju, Małgośka była już w łóżku. Moment i szwagier był już u celu, korzystając z nadarzającej się okazji.
          W tym czasie do mieszkania ktoś zadzwonił. Przyjaciel ojca wstał od stołu i lekko się chwiejąc poszedł otworzyć. W drzwiach zobaczył Adasia. Wpuścił go środka i ciągnął go do kuchni, ale Adaś zobaczył, że w kuchni Małgośki nie ma i dlatego ruszył do jej pokoju. Wszedł do środka i stanął jak wryty. Szwagier sąsiada chędożył Małgośkę obłapując ją bardzo mocno.
          Adaś już był zdenerwowany, ale ten widok spowodował, że jak złapał szwagra sąsiada swoimi drobnymi rączkami to uniósł go do góry nad Małgośką, rzucił na podłogę i zaczął go kopać po tyłku i plecach. Szwagier sąsiada zerwał się z podłogi i uciekł z pokoju zostawiając Małgośkę na pastwę Adasia. Przyjaciel ojca i szwagier słysząc dochodzące z pokoju Małgośki głośne wyrzuty czynione przez Adasia, wyszli z mieszkania zabierając ze sobą napoczętą butelkę.
          Adaś zaś cały czas tłumaczył Małgośce, że źle postąpiła idąc ze szwagrem sąsiada do łóżka i nie przyjmował do wiadomości, że szwagier został milionerem. Adaś tłumaczył Małgośce długo i dokładnie, może trochę za mocno, bo w pewnej chwili Małgośka przestała mówić. Adaś nabrawszy przekonania, że Małgośka śpi, położył się obok niej i zasnął snem zmęczonego.
Obudził się nad ranem, ciemno na dworze, ale dotknął, Małgośki. Małgośka nie poruszyła się. Dotknął jej podbrzusza. Było zimne. Adaś otrzeźwiał. Wybiegł do telefonu powiadamiając pogotowie. Lekarz stwierdził zgon.

          Zostało tylko dziecko, które do ostatniego momentu nie zdawało sobie sprawy z tego, co działo się z matką, jej przyjacielem, ciotkami i wujkami. Dziecku powiedziano, że mama jest w szpitalu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz