c.d.
Melodramatu w Pruszkowie
Przyszedł przyjaciel ojca, słusznego
wzrostu i dużo większych rękach od rączek Adasia. Adaś wprawdzie zaczął coś
wypominać, Małgośce, że nie wolno jej było nikogo wpuszczać, ale gdy przyjaciel
ojca uderzył Adasia w ucho i zapytał czy mówi o nim, Adaś natychmiast
zaprotestował i zaproponował wypić następną kolejkę. Wypili jednym haustem i
Adaś obrażony na Małgośkę wyszedł gwałtownie z mieszkania, trzaskając drzwiami.
Za chwilę wpadł do nich zmartwiony szwagier sąsiada,
bo zmarł mu rodzony wujek. Nie miał, z kim wypić, popłakać nad losem zmarłego i
pocieszyć się jego majątkiem. Wujek mieszkał w domku z ogródkiem i nie miał
nikogo bliskiego, który mógłby odziedziczyć po nim majątek, poza żoną szwagra.
Szwagier sąsiada z radości łapał się za głowę i starał się majątek przeliczyć
na realną gotówkę.
-
Ile to będzie pieniędzy, pewnie parę milionów wpadnie do kaski – roztkliwiał
się – a jak wpłacę do banku na lokatę to wtedy będę miał sporo forsy, chyba
żeby znaleźć lepsze rozwiązanie.
Małgośce mimo wypitego alkoholu, w
głowie błysnęła myśl. Jaka to była myśl to możemy się tylko domyślać bo tego
nam już nie powie. Gdy szwagier sąsiada zakończył wyliczanie korzyści, jakie
mogą wpaść w jego ręce, Małgośka podniosła się z krzesła i mrugnąwszy do
szwagra swym podbitym okiem, poszła do swojego pokoju.
Szwagier, człowiek pojętny, przeprosił
przyjaciela ojca i udał się za Małgośką. Gdy wszedł do jej pokoju, Małgośka
była już w łóżku. Moment i szwagier był już u celu, korzystając z nadarzającej
się okazji.
W tym czasie do mieszkania ktoś
zadzwonił. Przyjaciel ojca wstał od stołu i lekko się chwiejąc poszedł
otworzyć. W drzwiach zobaczył Adasia. Wpuścił go środka i ciągnął go do kuchni,
ale Adaś zobaczył, że w kuchni Małgośki nie ma i dlatego ruszył do jej pokoju.
Wszedł do środka i stanął jak wryty. Szwagier sąsiada chędożył Małgośkę
obłapując ją bardzo mocno.
Adaś już był zdenerwowany, ale ten
widok spowodował, że jak złapał szwagra sąsiada swoimi drobnymi rączkami to
uniósł go do góry nad Małgośką, rzucił na podłogę i zaczął go kopać po tyłku i
plecach. Szwagier sąsiada zerwał się z podłogi i uciekł z pokoju zostawiając Małgośkę
na pastwę Adasia. Przyjaciel ojca i szwagier słysząc dochodzące z pokoju
Małgośki głośne wyrzuty czynione przez Adasia, wyszli z mieszkania zabierając
ze sobą napoczętą butelkę.
Adaś zaś cały czas tłumaczył Małgośce,
że źle postąpiła idąc ze szwagrem sąsiada do łóżka i nie przyjmował do
wiadomości, że szwagier został milionerem. Adaś tłumaczył Małgośce długo i
dokładnie, może trochę za mocno, bo w pewnej chwili Małgośka przestała mówić.
Adaś nabrawszy przekonania, że Małgośka śpi, położył się obok niej i zasnął
snem zmęczonego.
Obudził się nad ranem, ciemno na dworze, ale dotknął,
Małgośki. Małgośka nie poruszyła się. Dotknął jej podbrzusza. Było zimne. Adaś
otrzeźwiał. Wybiegł do telefonu powiadamiając pogotowie. Lekarz stwierdził
zgon.
Zostało tylko dziecko, które do
ostatniego momentu nie zdawało sobie sprawy z tego, co działo się z matką, jej
przyjacielem, ciotkami i wujkami. Dziecku powiedziano, że mama jest w szpitalu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz